| |
Wyszukaj w blogu
|
|
| |
Ballada o wyjściu 2009-02-02 | Rafał Wypiór | 40
| | | | Poszły chłopy w czarną noc, ciemny las. Ziąb aż strach. Strachu w sroc. W sraczu strach? Co, gdzie, jak? A-I-B-A-B na wspak. Czyli tam, gdzie psy dupami szczekają. Slajdem po lodzie zawracają i ujadają. A karawana jedzie dalej. "Nalej, bo zimno się robi." "Nairobi, Gobi, jest tyle ciepłych miejsc, a nas tam nie ma." "Chcesz?" "Nie ściemniaj." "Rzeknij a pojedziemy tam." "Nie kłam. Dla nas tylko swojski chłam. Oj, gdyby tak Cham... Cham... Chamonix." A propos Chamonix, czego szukacie, chłopaki, na tej kupie kamieni? Obmierzło wam trzymać narty w sieni? Naoglądaliście się głupot na estremalnej tivi, zamarzyło się wam powder ski. Na allegro ogłoszenie poszło w ruch: zamienię ciepłą kołderkę na śnieżny puch. Uch! Rozdziawili japy aż przeciąg wywiał mózg a z mapy zmiótł granice. "No limits" - krzyczycie bo ubrdał wam się zjazd, czytaj: "steep", czyli żleb poszukiwaczy skarbów a raczej lawin. "Nawiń co jeszcze rymem, bo ledwo na nogach się trzymam." "Kaman, już widać Sokolicę". Nie ma ch..., "okolica" aż się pcha pod rym, ale mgły spowiły okolicę, a raczej chmury. Wpełzły pomiędzy góry, jak w młodopolskie wiersze. Tonie poezja landszaftu. Wiesz, że to nie Katmandu, a mimo to klimacik iście alpejski. Apres ski postawiłby jeden z drugim, bym się stąd nie ruszył jak dzień jest długi, a w każdym razie wschód. Jak miód materiał na foty. Nikt już spieszyć się nie ma ochoty. Miernoty, gdzie się podział wasz speed do steepa? Jeszcze trochę i będzie meta. Dla pierwszego zdobywcy szczytu medal - z ziemniaka i herbatka z lodu. No to chodu. Aha, zapomniałem o czekoladzie łupanej czekanem - prawdziwy rarytas o ósmej nad ranem, 1726 metrów ponad morzem. Minus dwanaście albo gorzej, więc wybaczcie, nie będę dłużył tej opowieści. Pora na zjazd - nie żlebem, tym razem lasem - od siedmiu boleści.
Fo - http://www.g3riders.com/galeriatest/20090117/ |
|
|
|
|